Rodzice jako potencjalni liderzy zdrowia

Opublikowany:

Siłownia plenerowa w parku
Temat edukacji zdrowotnej pojawia się w naszym czasopiśmie często. Nie ma się czemu dziwić, zdrowie jest jedną z ważniejszych wartości w życiu każdego człowieka. Nie zawsze w pełni uświadamiamy sobie, że możemy kreować nie tylko własne zdrowie, ale także zdrowie członków naszej rodziny. Wracam do tego tematu z kilku powodów. Jednym z ważniejszych jest wciąż niewystarczająca wiedza na temat zachowań zdrowotnych, innym zaś brak silnej woli w przestrzeganiu codziennych zasad zdrowego stylu życia (wszyscy potrzebujemy mobilizacji). Przede wszystkim jednak niepokoi mnie podejście rodziców do zdrowia tych dzieci, u których diagnozuje się chorobę przewlekłą. Część z nich reaguje zdziwieniem: „Mojego dziecka to nie dotyczy, bo ono jest już chore! Nieuleczalnie chore…”. Pamiętam też wypowiedź osoby dorosłej z mukowiscydozą: „Nie wiem, co to znaczy być zdrową, bo nie znam takiego uczucia”. W takiej sytuacji słowa te nas nie zaskakują, ale kiedy osoba niemająca zdiagnozowanych chorób również nie czuje się zdrowa, zaczynamy się zastanawiać, czym właściwie jest „zdrowie”? Czy wszyscy możemy (powinniśmy) o nie dbać?
Zdrowie na pewno nie jest wszystkim, ale bez zdrowia wszystko jest niczym Arthur Shopenhauer
„Zdrowie” to pojęcie wielowymiarowe, jako kategoria pozytywna oznacza dobrostan, pełnię możliwości (a  nie tylko brak choroby). Szczególnie bliskie jest mi definiowanie zdrowia właśnie jako dobrej jakości życia (dobre samopoczucie, szczęście, zadowolenie z życia, samorealizacja), jako potencjału fizycznego i psychicznego człowieka, dzięki któremu jest on aktywny, twórczy. W takim ujęciu pojęcie to nabiera zupełnie innego wymiaru także z perspektywy opiekunów (rodziców) osób doświadczających chorób przewlekłych i samych chorych. Naszym celem powinno być „udzielenie im pomocy w zrozumieniu choroby i uczeniu się sposobu życia z chorobą, który pozwala na wykorzystanie wszystkich potencjalnych możliwości i zasobów oraz odczuwanie satysfakcji z życia” 1. Postęp w medycynie spowodował, że wiele chorób można skutecznie leczyć, a w przypadku chorób nieuleczalnych – przedłużać życie. Ważne jednak, by osoba chora była z tego życia zadowolona, bo „z życiem jest jak z bajką, polega nie na tym, jak długo trwa, ale na tym, jak pięknie jest ułożone” 2. Optymalny stan zdrowia może się zmieniać w różnych okresach naszego życia, będzie to zależało od warunków, w jakich żyjemy, a  także od podejmowanych przez nas działań dla własnego zdrowia. Osoba przewlekle chora także może dążyć do „pełni możliwości”, rozwijając własny potencjał na tyle, na ile jest to możliwe, m.in. poprzez unikanie zagrożeń, które mogą pogorszyć jej stan zdrowia (np. palenie papierosów, stosowanie używek – w tym alkoholu, rezygnacja z aktywności fizycznej). Szczególnie ważne jest, aby pojawiła się refleksja nad własnym zdrowiem. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zakłada, że zdrowie człowieka stanowi całość złożoną z kilku wymiarów, między którymi zachodzić musi pewien rodzaj równowagi. Przypomnijmy, że wśród tych komponentów wymienia się między innymi 3: Zdrowie fizyczne – odnosi się do ciała, biologicznego funkcjonowania organizmu, dotyczy zarówno prawidłowego funkcjonowania (bez objawów chorobowych lub niepełnosprawności), jak i odpowiedniego poziomu sprawności i wydolności fizycznej, czyli możliwości wykonywania codziennych czynności; Zdrowie psychiczne, czyli zdrowie umysłowe (realizacja swego potencjału intelektualnego) oraz zdrowie emocjonalne (zdolność do kontrolowania i wyrażania emocji w sposób adekwatny do sytuacji oraz aprobowany społecznie, a także zdolność do radzenia sobie z trudnościami, stresem, depresją i lękiem); Zdrowie społeczne – oznacza między innymi niezależność osoby, ale jednocześnie zdolność współpracy z innymi ludźmi, utrzymywanie poprawnych relacji interpersonalnych; Zdrowie duchowe – rozumiane między innymi jako zdolność do dawania i brania, okazywanie ciepła, poczucie sensu i celu życia, wewnętrzna siła i spokój, pozytywne nastawienie, wdrażanie w życie zasad, przekonań religijnych i moralnych; Zdrowie seksualne – pozytywne podejście do ludzkiej seksualności, które powinno uwzględniać potrzeby ludzi w zakresie życia seksualnego, a nie tylko poradnictwo związane z prokreacją i zapobieganiem chorobom przenoszonym drogą płciową. Wszystkie wymienione aspekty są tak samo ważne w postrzeganiu własnego zdrowia.
Człowiek to coś więcej niż suma komórek, tkanek i narządów J. Aleksandrowicz
Nie sposób do końca sprecyzować pojęcia, jakim jest zdrowie, bowiem dotyczy to osoby, a „człowiek to coś więcej niż suma komórek, tkanek i narządów. Człowiek to także coś więcej niż «ciało i dusza». Człowiek pojmowany jako dynamiczny system funkcjonujący w sprzężeniu z innymi systemami, poddany oddziaływaniu środowiska przyrodniczego i społecznego, i sam na nie oddziałujący – to zupełnie nowa jakość”4. W przypadku zdiagnozowania choroby przewlekłej (niepełnosprawności), ważne będzie także w ocenie własnego zdrowia:
  • poczucie pewności (rozumienie sytuacji, możliwość jej oceny),
  • poczucie zaradności (wiara w skuteczność własnego działania),
  • poczucie sensu (stopień poczucia, że życie ma sens mimo choroby, co daje siłę do pokonywania trudności, także związanych z chorobą).
Wymienione komponenty w literaturze określa się jako poczucie koherencji 4. Kształtowane jest ono już od wczesnego dzieciństwa i dokonuje się pod wpływem doświadczeń życiowych. Jako rodzice (opiekunowie) mamy wpływ na ich jakość, zwłaszcza na kształtowanie poczucia zaradności, aby wymagania stawiane choremu były na miarę jego możliwości. Bardzo ważne jest także włączanie dziecka do udziału w podejmowaniu decyzji, zwłaszcza w sprawach ważnych dla niego samego. Aktywne uczestnictwo w kreowaniu własnego świata, „akceptowanie swojej roli w wykonywaniu zadań, rozwijają poczucie odpowiedzialności, a widoczne efekty własnych decyzji kształtują przekonanie o możliwości i sensie działania” 5. Osoby przewlekle chore, podobnie jak zdrowe, mogą i powinny podejmować decyzje w zakresie własnego rozwoju fizycznego, określania celów, priorytetów, dokonywania wyboru form aktywności fizycznej (biegi, gry zespołowe, gra w tenisa, a może joga), aby mieć szansę osiągnięcia maksimum swoich możliwości. Jakość naszego codziennego funkcjonowania w dużej mierze zależy od posiadanych przez nas tzw. umiejętności życiowych umożliwiających „pozytywne zachowania przystosowawcze, które pozwalają efektywnie radzić sobie z zadaniami i wyzwaniami codziennego życia” 6. Umiejętności te bywają także określane jako kompetencje do działania (np. umiejętność planowania, podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów, komunikowania się, radzenia sobie ze stresem). Człowiek powinien posiadać wiele różnorodnych umiejętności, aby dobrze radzić sobie w codziennych obowiązkach. Ich rodzaj i hierarchia ważności zależy od wielu czynników demograficzno-społecznych i kulturowych, ale także – moim zdaniem – od indywidualnych uwarunkowań rozwoju danej osoby. Osoby przewlekle chore powinny dodatkowo uzyskać wiedzę i różnorodne umiejętności zależne od rodzaju danej choroby, najczęściej jest to umiejętność samoobserwacji, samokontroli i samoopieki. Wydaje się, że choroba może nas w jakiejś mierze wzbogacać. Może sprawić, że z większym zainteresowaniem podejdziemy do własnego zdrowia, będziemy bardziej świadomie planować działania, aby sprzyjały naszej kondycji zarówno psychicznej, jak i fizycznej. To jeden z celów edukacji zdrowotnej. Kształtowanie umiejętności życiowych własnych dzieci ma prowadzić do zmiany ich zachowań oraz warunków ich życia, aby w efekcie mogły osiągnąć optymalny poziom życia z chorobą 7. Jest to ważne w kontekście prezentowanych wyników badań potwierdzających wzrost rozpowszechniania zachowań problemowych i ryzykownych wśród nastolatków (brutalizacja życia, nadużywanie alkoholu, narkotyki, depresja, samobójstwa), co potwierdza niską skuteczność naszych działań, jako dorosłych, w zakresie przygotowania młodego pokolenia do zmieniającego się środowiska społecznego. Podsumowując, zdrowie ujmowane jest współcześnie wielowymiarowo, najczęściej jako dyspozycja, zdolność do rozwoju, do radzenia sobie w sytuacjach życia codziennego. Jak zauważa A. Antonovsky, nie jest możliwe dokonanie prostego podziału na ludzi zdrowych i chorych. Człowiek znajduje się na wielowymiarowym kontinuum zdrowie–choroba. Trudno określić stan bycia całkowicie zdrowym lub całkowicie chorym. Jest to dynamicznie zmieniający się proces. Ważne, aby skupić się na tym, co pomaga w przesuwaniu się na tym kontinuum „ku zdrowiu” 8. Za najważniejszy czynnik warunkujący zdrowie uznaje się styl życia, a dokładnie zachowania zdrowotne będące integralną częścią tego stylu. B. Woynarowska określa je jako „postępowanie, działania (lub ich zaniechanie), które bezpośrednio lub pośrednio wpływają na zdrowie i samopoczucie człowieka” 9. Wśród zachowań zdrowotnych najczęściej wyróżnia się:
  • tzw. prozdrowotne, sprzyjające zdrowiu, służące jego utrzymywaniu, poprawie, ochronie (m.in. aktywność fizyczna, racjonalne odżywianie, zachowanie higieny ciała i otoczenia, radzenie sobie ze stresem, zachowanie bezpieczeństwa);
  • antyzdrowotne (przeciwieństwo wymienionych zachowań powyżej, szkodliwe dla zdrowia) 10.
Zadaniem rodziców jest tworzenie odpowiednich warunków do kształtowania umiejętności życiowych, które definiuje się jako: „interakcyjny proces nauczania i uczenia się, polegający na uzyskaniu wiedzy, kształtowaniu postaw i umiejętności, dzięki którym młody człowiek bierze większą odpowiedzialność za swoje życie przez: dokonywanie zdrowych wyborów życiowych, większą odporność na negatywne wpływy i presję ze strony innych oraz unikanie za chowań ryzykownych dla zdrowia” 11. Działania takie wymagają od dorosłych propagowania zdrowego stylu życia, np. poprzez organizowanie aktywnych form spędzania czasu wolnego. Sami dajemy przykład, preferując określony styl wypoczynku (unikanie ruchu, nadmierne spożywanie posiłków). Dzieci uczą się określonych zachowań także na podstawie własnych doświadczeń, obserwując osoby ze swojego najbliższego otoczenia.
Jeśli chcesz, by inni coś robili, najpierw zrób to sam Z. Cendrowski
Samo wpajanie dzieciom, jak dbać o zdrowie czy zdrowo żyć, nie wystarczy. Szczególnie w przypadku osób przewlekle chorych, bo w ich życiu pełnym nadzoru, kontroli i oceniania, wynikającego z reżimu, jaki narzuca choroba, potrzeba przemyślanego sposobu postępowania, atrakcyjnych działań podejmowanych dla zdrowia (edukacji dla zdrowia). Rodzic jako lider zdrowia – w moim rozumieniu – to pomysłodawca inspirujący własne dzieci do myślenia i działania, nie zaś jedynie osoba pełniąca funkcję opiekuna, nadzorcy czy egzekutora („Inhalacje wykonane?”, „Drenaż zrobiony?”). Często kierując się ideą: „To dla twojego dobra” (zdrowia), zarządzamy dziećmi, zamiast ich prowadzić. Użyłam w tytule pojęcie lider, ale równie dobrze można powiedzieć przewodnik 12. Najważniejsze jednak, co rozumiemy, używając tych pojęć. Ważne, abyśmy w relacjach rodzinnych rezygnowali z układu nadrzędności i podrzędności. Istotą bycia dobrym liderem jest umiejętność wyznaczania celu – zadania, ale jednocześnie rozpoznawania możliwości, dyspozycji (zasobów) członków rodziny (grupy). Rodzice mogą być liderami zdrowia, jeśli potrafią w swoich dzieciach rozbudzić pasje, zainteresowania aktywnością fizyczną, najlepiej sami dając przykład. Nie każdy z nas musi od razu zostać liderem, ale przynajmniej świadomym przewodnikiem w świecie wartości, w którym szczególne miejsce zajmie etos zdrowia. Jednym z takich zadań powinna być promocja zdrowego stylu życia. Rodzice są przewodnikami w świecie kultury fizycznej i zdrowotnej bez względu na to, czy tego chcą. Chodzi właśnie o to, by czynili to świadomie, by z przekonaniem stawali się kreatorami zdrowia własnego i swoich dzieci.
Rodzinne wyprawy rowerowe
Rodzinne wyprawy rowerowe
Ruch to życie, rozwój, zdrowie… Bądźmy więc aktywni nie tylko od święta. Nie zapadajmy w sen zimowy! Wakacje się skończyły, dla niektórych był to jedyny okres czasu wolnego, który można było spędzić aktywnie na świeżym powietrzu (wędrując, biegając, jeżdżąc rowerem, pływając itp.). O znaczeniu kondycji fizycznej dla codziennego funkcjonowania nie trzeba nikogo przekonywać, a  mimo to większość stroni od wysiłku. Gra w piłkę na plaży czy nad jeziorem, jazda rowerem po słonecznej kąpieli. Można łączyć przyjemne z pożytecznym. W przypadku małych dzieci aktywność fizyczna jest podstawą ich prawidłowego rozwoju psychospołecznego. Oczywiście na samym początku dominuje fizyczność, czyli rozwój zwinności, szybkości czy precyzji ruchu. Dziecko uczy się rzucać, łapać, wspinać, skakać, turlać, utrzymywać równowagę, najczęściej wśród rówieśników, a  to wszystko będzie się potem przekładać na poczucie własnej wartości, na bardziej lub mniej trafną ocenę własnych możliwości. Pewnych rzeczy nie da się zrobić w pokoju, nawet w sali gimnastycznej. W epoce społeczeństwa informacyjnego, kiedy większość z nas kilka godzin dziennie spędza przed komputerem, aktywność fizyczna staje się priorytetem. Jeszcze w większym stopniu dotyczy to osób z chorobą przewlekłą, np. z mukowiscydozą. Odpowiedzialność za swoje zdrowie, sprawność, budowę, sylwetkę… nie pojawi się u młodego człowieka automatycznie wraz z wiekiem dojrzałości czy dorosłości. Od maleńkości zachęcamy dzieci do aktywności, do zdrowego odżywiania, do dbania o higienę. Rozmawiamy o potrzebie wypoczynku, odpowiedniej ilości snu. Zalecając maluchom pewne działania (mycie zębów po posiłku, jedzenie owoców, wkładanie czapki zimą, robienie inhalacji czy drenażu…), tłumaczymy jednocześnie, dlaczego jest to ważne. Tylko w taki sposób możemy przygotować nasze dzieci do podejmowania w przyszłości świadomych i celowych wyborów w zakresie działań zdrowotnych.
Jesteśmy odpowiedzialni za ograniczenia, jakie sobie nakładamy. Rezygnacja z etykietek to pierwszy krok ku lepszemu życiu A. Matthews
Choroba przewlekła może czasami nas w życiu ograniczać – to fakt. Brak pieniędzy także może uniemożliwiać spełnianie naszych pragnień, jak wiele jeszcze innych czynników. Prawie każdą współczesną rodzinę dotykają większe lub mniejsze problemy zdrowotne. Naszej – już prawie od trzydziestu lat – towarzyszy mukowiscydoza, którą otrzymaliśmy w darze po przodkach. Gdyby wiele lat temu ktoś powiedział nam, że z chorobą można, a nawet trzeba się zaprzyjaźnić, byłabym zdumiona. Nikt tego jednak nie powiedział. Najczęściej dawano do zrozumienia, że to „wyrok na życie”. Dla rodziców, którzy właśnie doświadczają takiej diagnozy, pewnie brzmi to podobnie. Zastanawiają się, jak bardzo choroba zmieni ich życie, jakie wprowadzi ograniczenia. Rozpoczynają walkę. Nawet w nazwie naszego Towarzystwa mamy to zaakcentowane. Z  czym dokładnie chcemy jednak walczyć? Po tych wielu latach doświadczeń życia z chorobą jestem przekonana, że walka nie jest odpowiednim słowem. Nad chorobą, jej skutkami, trzeba zapanować. Trzeba ją poznać i ujarzmić (oswoić) – jak trudną sytuację czy niesprzyjającą nam przestrzeń, jakich w codziennym życiu nie brakuje. Odpowiedni wydaje się w tym miejscu cytat z księgi Hioba (22.28): „Spełni się to, co postanowisz, światło rozbłyśnie na twoich drogach”14. W nauce określamy to jako myślenie pozytywne. Niektórzy mówią o „myśleniu magicznym” lub „prawie przyciągania”, a, niestety, często przyciągamy to, czego się boimy15. W praktyce ograniczają nas najczęściej nasze negatywne myśli i słowa. Pamiętam sytuację, jak nasza córka dostała na obozie zapalenia płuc. W trakcie leczenia, kiedy poczuła się lepiej, wyraziła chęć uczestniczenia z grupą w planowanej wycieczce na Czantorię. Oczywiście po konsultacji z lekarzem wyruszyła na szczyt, wchodząc jako jedna z pierwszych. Nie chcę przez to powiedzieć, że z zapaleniem płuc mamy wyruszać na górskie szlaki, to sprawa bardzo indywidualna. Chcę jedynie pokazać, że choroba to nie wszystko. Jako rodzic byłam pełna obaw, ale mieliśmy szczęście, będąc pod opieką dobrych lekarzy (o to warto walczyć!). Jeśli nie spróbujemy, nie będziemy wiedzieć, jakie są nasze możliwości.
Spacer w lesie
Zima także ma swoje uroki: spacer w lesie 2004
Lepienie bałwana
Lepienie bałwana 2017
Dobrym przykładem może być sytuacja Jerzego Wasilewskiego, pięćdziesięciolatka chorego na mukowiscydozę, który od siedmiu lat trenuje bieganie. Zainspirowany artykułem o pozytywnej roli biegania w leczeniu astmy, podjął nowe wyzwanie. Początki nie były łatwe, jak sam powiedział: „Nie miałem pojęcia, jak zareaguje mój organizm, nie wiedziałem, jak zacząć, bo wszystkie plany treningowe są dla zdrowych. No i wszyscy dookoła mi odradzali”16. Wsparli go jednak lekarze poznańskiego szpitala Uniwersytetu Medycznego, chociaż nie ma wyników badań na temat biegania, wiedzieli, że sport chorym na mukowiscydozę pomaga. Zachęcali, aby spróbował. Zaczynał małymi krokami od marszu i krótkich dystansów. Upór, wytrwałość i wiara wygrały. Wracając do tematu przewodniego, chciałam podkreślić, że sama diagnoza choroby przewlekłej nie powinna nas na starcie ograniczać. Nie powinna być np. przeciwwskazaniem do podróży, spania w namiocie czy ograniczania aktywności, w tym np. udziału w lekcji wychowania fizycznego. Słaba sprawność, wątła sylwetka, brak masy ciała, zmniejszająca się pojemność wydechowa, to często właśnie wynik zwalniania dziecka z tzw. WF-u lub przykład ograniczania wszelkiej aktywności fizycznej. W takim przypadku nie tylko spada poziom sprawności, ale dodatkowo pogłębia się stan chorobowy, a  tym samym obniża się poczucie własnej wartości chorego dziecka. Utrwala się poczucie osoby odbiegającej od normy: „chudej, niezgrabnej, niewydolnej fizycznie”. Praktyka pokazuje, że nasze dzieci doskonale sobie radzą w uprawianiu różnych sportów (każdy znajdzie coś interesującego i odpowiedniego dla siebie). Zadaniem dorosłych jest szukanie atrakcyjnych sposobów, aby takie zainteresowania rozwijać. Kontakt z naturą sprzyja podejmowaniu wyzwań. Mogą to być górskie wycieczki, rajdy rowerowe, narciarstwo czy spacer w parku (przybywa przyjaznych miejsc, zachęcających do ćwiczeń), w zależności od pory roku i możliwości kondycyjnych. Warto także pamiętać o strawie dla ducha. Formą odpoczynku może być spotkanie z dobrą lekturą. W bieżącym Zastrzyku kulturalnym mamy kilka propozycji książek przybliżających ciekawostki przyrodnicze. Organizowana przez rodziców wyprawa do lasu czy parku będzie o wiele atrakcyjniejsza, jeśli przy okazji uda się zainteresować dziecko zwierzątkiem, ptakiem czy rośliną.
Dziewczyna uczy się jeździć konno
Lekcja jazdy konno
Dziewczyna na spacerze z aparatem fotograficznym Dziewczyna między skałkami
Krokodyl
Uchwycone w kadrze: „Czy te oczy mogą kłamać?”
Oglądane zdjęcia pozwalają jeszcze raz przeżywać niezwykłe chwile i dzielić się nimi z innymi Zdjęcia, jakie otrzymujemy wraz z mężem od swoich dorosłych już dzieci, zdają się potwierdzać, że udało nam się rozbudzić w nich nie tylko potrzebę bycia aktywnym, ale także kontaktu z naturą. Efektem spaceru po Parku Oliwskim było ostatnio zdjęcie lipy, przesłane przez moją najmłodszą córkę z komentarzem: „Patrz mamo, drzewo nazywa się tak samo, jak Ty” (Lipa Maksymowicza). Innym razem była to głowa małego krokodyla: „Cóż za urocza gadzina”. Poza dawką humoru była to dla mnie informacja, że aktywnie spędza czas. Oczywiście satysfakcja z udanego zdjęcia, możliwość wspominania przeżytych przygód to tylko przykładowe zalety. To rodzaj atrakcyjnej zabawy, dla niektórych profesjonalne zajęcie. Zrobienie dobrego zdjęcia wymaga aktywności twórczej, aby uchwycić ten szczególny moment, właściwy kadr (w tym pomaga też dobry aparat), a także aktywności fizycznej, aby znaleźć się w odpowiednim czasie, w określonym miejscu. Aparaty fotograficzne nieodzownie towarzyszą w wędrówkach moim dorosłym już córkom. Jako rodzice możemy pokazywać dzieciom, jak można spędzać czas wolny, w przyszłości same będą o tym decydować. Warto jednak pamiętać, że otrzymane w dzieciństwie pozytywne wzory będą sprzyjać dokonywaniu prozdrowotnych wyborów. Każdy, kto ma dzieci z chorobą przewlekłą, oglądając ich fotografie, znajdzie takie, z których emanuje zadowolenie, satysfakcja czy radość. Takie od-noszę też wrażenie, słuchając autorskich piosenek mojej starszej córki i oglądając jej wideoklipy. To są te chwile, w których mimo problemów zdrowotnych przesuwamy się na wspomnianym kontinuum (choroba–zdrowie) bardziej „ku zdrowiu”. Fot. 1-8 Archiwum autorki

Bibliografia

  1. Aleksandrowicz J., Sumienie ekologiczne, Warszawa 1988.
  2. Antonovsky A., Rozwikłanie tajemnicy zdrowia. Jak radzić sobie ze stresem i nie zachorować, Warszawa 2005.
  3. Antonovsky A., Poczucie koherencji jako determinanta zdrowia, W: Psychologia zdrowia, red., I. Heszen-Niejodek, H. Sęk, Warszawa 1997.
  4. Gliniecka M., Maksymowicz L., Zalewska-Meler A., Tajemniczy świat Muko. O  problemach codziennego życia z mukowiscydozą, Słupsk 2007.
  5. Maksymowicz L., Umiejętności życiowe osób przewlekle chorych i niepełnosprawnych jako warunek osiągania sukcesów i podnoszenia jakości życia, W: Osoba z niepełnosprawnością – opieka, terapia wsparcie, red. D. Baczała, J. Błeszyński, M. Zaorska, Toruń 2009.
  6. Matthews A., Bądź szczęśliwy! Jak zyskać pewność siebie i poczucie własnej wartości, Warszawa 2016.
  7. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Edycja św. Pawła, Częstochowa 2009.
  8. Sokołowska M., Umiejętności życiowe, W: Edukacja zdrowotna. Podręcznik akademicki red.B. Wojnarowska, Warszawa 2007.
  9. Waszkiewicz M., Bieganie z mukowiscydozą. Kilometry walki o powietrze. [Online]. Tryb dostępu: http://www.runners-world. pl/ludzie/Bieganie-z-mukowiscydoza-Kilometry-walki-o-powietrze,7892,1. [Do-stęp: 18.08.2017].
  10. Woynarowska B., Edukacja zdrowotna – podstawy teoretyczne i praktyczne, W: Edukacja zdrowotna. Podręcznik akademicki, red. B. Woynarowska, Warszawa 2007.
  11. Woynarowska B., Umiejętności życiowe i ich kształtowanie u dzieci i młodzieży w szkole. „Edukacja Zdrowotna i Promocja Zdrowia” 2002, nr 5.
  12. Zalewska-Meler A., Lider zdrowia w edukacji – między wyzwaniem a zaniechaniem, Słupsk 2007.
  13. Zalewska-Meler A., (Nie)obecne kategorie w obszarze zdrowia człowieka, Kraków 2009.

Przypisy

  1. B. Woynarowska, Edukacja zdrowotna – podstawy teoretyczne i praktyczne, W: Edukacja zdrowotna. Podręcznik akademicki, Warszawa 2007, s. 262. ↩︎
  2. Cytat Seneki poprzedza interesujące opowiadanie osoby przewlekle chorej –Małgorzaty Wnuk: Bajka o życiu, czarownicy i zwycięstwie w książce M. Glinieckiej, L. Maksymowicz, A. Zalewskiej-Meler, Tajemniczy świat muko. O problemach codziennego życia z mukowiscydozą. Słupsk 2007, s. 41. ↩︎
  3. B. Woynarowska, Edukacja …, dzieło cyt., s. 30–31. ↩︎
  4. A. Antonovsky, Rozwikłanie tajemnicy zdrowia. Jak radzić sobie ze stresem i nie zachorować, Warszawa 2005. ↩︎
  5. B. Woynarowska, Edukacja…, dzieło cyt.,  s.36 ↩︎
  6. M. Sokołowska, Umiejętności życiowe, W: Edukacja zdrowotna, red. B. Woynarowska, Warszawa 2007, s. 444. ↩︎
  7. L. Maksymowicz, Umiejętności życiowe osób przewlekle chorych i niepełnosprawnych jako warunek osiągania sukcesów i podnoszenia jakości życia, W: Osoba z niepełnosprawnością – opieka, terapia wsparcie, red. D. Baczała, J. Błeszyński, M. Zaorska, Toruń 2009, s. 219–228. ↩︎
  8. A. Antonovsky, Poczucie koherencji jako determinanta zdrowia, W: Psychologia zdrowia, red. I. Heszen-Niejodek, H. Sęk, Warszawa 1997. ↩︎
  9. B. Woynarowska, Edukacja…, dzieło cyt., s.10 ↩︎
  10. Por. A. Zalewska-Meler, Lider zdrowia w edukacji – między wyzwaniem a  zaniechaniem, Słupsk 2007, s. 31–32. ↩︎
  11. B. Woynarowska, Umiejętności życiowe i ich kształtowanie u dzieci i młodzieży w szkole. „Edukacja Zdrowotna i Promocja Zdrowia” 2002, nr 5. ↩︎
  12. Por. A. ZalewskaMeler, (Nie)obecne kategorie w obszarze zdrowia człowieka, Kraków 2009. ↩︎